Bez mediów
Osiem tygodni bez mediów społecznościowych wystarczyło, by spojrzeć na codzienne życie z zupełnie innej perspektywy.
Zamiast ciągłego sprawdzania aktualności pojawiło się więcej prawdziwych rozmów, spokojniejsza uwaga i przestrzeń na rzeczy, które wcześniej łatwo umykały.
Eksperyment pokazał też, że poczucie kontaktu z innymi nie zawsze oznacza rzeczywistą bliskość.
Więcej kontaktu, mniej pozorów
Media społecznościowe mogą dawać poczucie bliskości, nie zapewniając jednak prawdziwej więzi.
Po usunięciu aplikacji pojawiła się tęsknota za obserwowanymi wcześniej pisarzami, trenerami koni i innymi interesującymi osobami. Szybko jednak stało się jasne, że z większością z nich nie łączyła autorki żadna rzeczywista relacja.
Jednocześnie zaczęła częściej myśleć o znajomych mieszkających w różnych częściach świata. Zamiast zakładać, że dzięki mediom społecznościowym wie, co u nich słychać, zaczęła sama się odzywać.
Wysyłała więcej wiadomości, umawiała się na rozmowy i poświęcała więcej czasu przyjaciołom, z którymi dawno nie miała okazji spokojnie porozmawiać.
Niektóre znajomości, które przez lata zeszły na dalszy plan, zaczęły ponownie nabierać znaczenia. To skłoniło ją do refleksji, że media społecznościowe mogą czasem zastępować prawdziwy kontakt jedynie jego pozorem.
Wyniki tego doświadczenia znajdują również częściowe potwierdzenie w badaniach. W badaniu z 2022 roku osoby, które zrobiły tygodniową przerwę od mediów społecznościowych, odnotowały poprawę samopoczucia oraz zmniejszenie objawów depresji i lęku.

Początkowy głód szybko minął
Pierwsze tygodnie bez mediów społecznościowych ujawniły kilka silnych przyzwyczajeń. Jednym z nich było automatyczne myślenie o tym, że jakiś widok nadawałby się na zdjęcie do opublikowania. Pojawiała się też ciekawość, co robią osoby, które wcześniej obserwowała w internecie.
Z czasem potrzeba dzielenia się każdą chwilą zaczęła jednak słabnąć.
Zamiast patrzeć na piękny zachód słońca przez pryzmat potencjalnego posta, można było po prostu go podziwiać. Zdjęcia nadal miały swoje miejsce, ale zmienił się powód ich robienia. Chodziło bardziej o zachowanie wspomnienia niż o pokazanie go innym.
Pomogła prosta praktyka uważnego zauważania rzeczy. Ładny widok? Warto go dostrzec. Przyjemny zapach? Można się nim nacieszyć. Coś zabawnego? Nie zawsze trzeba to publikować. Nie każda chwila musi zostać udostępniona, aby miała znaczenie.
Co ciekawe, zainteresowanie życiem przypadkowych osób również szybko osłabło. Kiedy przestało się sprawdzać ich profile, przestało się też zastanawiać, co aktualnie robią.
Uwaga zaczęła działać inaczej
Odejście od mediów społecznościowych nie oznaczało od razu całkowitego odcięcia od cyfrowych rozpraszaczy. Początkowo ich miejsce zajmowały wiadomości, wielokrotne sprawdzanie pogody czy przeglądanie produktów, których wcale nie zamierzano kupić.
Umysł po prostu szukał kolejnego miejsca, w którym mógłby się zatrzymać.
Kiedy ten mechanizm został zauważony, łatwiej było go przerwać. Wtedy pojawiła się wyraźna zmiana w sposobie koncentracji. Czytanie książki stało się łatwiejsze, podobnie jak praca bez ciągłej potrzeby sprawdzania telefonu. Myśli rzadziej przeskakiwały z jednego tematu na drugi.
Badanie opublikowane w 2025 roku wykazało, że zablokowanie mobilnego internetu w smartfonach na dwa tygodnie może poprawić zdolność do utrzymywania uwagi, zdrowie psychiczne i subiektywne samopoczucie.
Nie oznacza to oczywiście, że rezygnacja z mediów społecznościowych automatycznie rozwiązuje wszystkie problemy z koncentracją. Gdy jednak mniej bodźców nieustannie domaga się naszej uwagi, pojawia się więcej przestrzeni na skupienie się na tym, co dzieje się tu i teraz.

Co zostaje po ośmiu tygodniach?
Eksperyment miał potrwać jeszcze miesiąc, choć po ośmiu tygodniach pojawiła się myśl, że przerwa może zostać przedłużona o kolejne dwa lub trzy miesiące.
Powrót do mediów społecznościowych wciąż pozostaje możliwy, szczególnie że autorka jest pisarką i chce utrzymywać kontakt z czytelnikami oraz informować ich o swoich książkach. Nie musi jednak podejmować tej decyzji od razu.
Najważniejszą zmianą okazało się odzyskanie części własnego czasu i uwagi.
Mniej osób do obserwowania, mniej rzeczy do sprawdzania i mniej chwil do publikowania oznaczało jednocześnie więcej miejsca na prawdziwe życie. I właśnie to może być najbardziej nieoczekiwanym rezultatem ośmiotygodniowej przerwy od mediów społecznościowych.
